- Witam. .

Więc odpieprzcie się i miłego dnia.. - O co chodzi? - zapytałam ze złością. — Glenn cię też wykopał?. Powiedzieć ojcu? „Cześć, tato. Zły wujek Czas chce zabić Josha. Ale nie przejmuj się, bo. - Myślisz, że biznes może podupaść, ponieważ jestem zmiennokształtnym, lub ze względu na. O Billa i wylądowałam na długiej ławce z tyłu łodzi. Żniwiarka ruszyła za mną, marszcząc. Się pojawisz! Ian tego nie wie, ale my tak. Nie bój się, Rodney zapewni Noah bezpieczeństwo.. Och, nie powinnam teraz myśleć o smutnych rzeczach. Powinnam się skoncentrować na pozytywach, przygotować się na swoje pierwsze publiczne przewodzenie uroczystościom i tworzenie własnego kręgu. Damien powrócił do głównej Sali z tacą, na której chybotały się cztery świece symbolizujące cztery żywioły: żółta – powietrze, czerwona – ogień, niebieska – wodę i zielona - ziemię. Fioletowa świeca oznaczająca ducha stała już na stole Nyks. Uśmiechnęłam się na widok swoich przyjaciół szykownie ubranych na czarno, ze srebrnymi naszyjnikami, które oznaczały przynależność organizacyjną. Stevie Rae zajęła już swoje miejsce na najdalej wysuniętym na północ miejscu kręgu, gdzie powinna znajdować się ziemia. Damien podał jej zieloną świecę. Akurat na nich patrzyłam, więc byłam świadkiem tego, co się stało. Gdy Stevie Rae dotknęła świecy, otworzyła szeroko oczy i wydała dziwny okrzyk, który wyrażał przerażenie pomieszane z bezgranicznym zdumieniem. Damien cofnął się tak gwałtownie, że świece niechybnie by pospadały z tacy, gdyby ich w porę nie złapał.. Drzwi i wetknął przedmiot do kieszeni. Usłyszałam chrobotanie samochodu jadącego. Czarna toń rozsuwa się przed nami. Płyniemy ra­mię w ramię. A potem nasze ręce się dotykają, oczy odnajdują, nogi splatają jak pędy winorośli. Szukamy się ustami. W tej chwili przenika mnie prąd. Opijam się wody. Coś wciąga mnie pod powierzchnię. Wpa­dam w panikę, nagle nie umiem pływać. Już nie jestem sobą, tylko Laurą, zachłystuję się, przerażona, mętną wodą jeziora. Coś - nie, ktoś - chwyta mnie, wciąga w głębię. Nurkuję. Otacza mnie krąg białych twarzy w czarnych kapturach. Straszne, monstrualne kobiety wyciągają do mnie ręce. Krzyczą coś, imię, które nie­sie się echem w mojej głowie: Sebastian! Sebastian! A inny głos woła:. Nick poklepał mnie z wahaniem po plecach. Widziałam przez łzy, że Edden ledwie się powstrzymuje od śmiechu, widząc moją nieudolność. Machnęłam ręką na Nicka i zmusiłam się do wyprostowania. Minęło parę chwil. Aspiryna nadal nie działała. Westchnęłam. Nic. Nic dziwnego, że ludzie są tak podejrzliwi. Ich leki nie działają..