Każdy z nas ulega jakimś iluzjom. Już dawno temu Camus i Ciorano pisali o rozpaczy, która pojawia się w zetknięciu z prawdziwą rzeczywistością. Filozofia egzystencjalna zderza człowieka z absurdalnością bytu. Nie każdy jest zdolny do głębszej filozoficznej refleksji, ale każdy może popaść w rozpacz. Nasze iluzje mają nas przed tym chronić.
Dla jednych taką iluzją będzie religia, a dla innych narkomania. Takie zestawienie może oburzać, ale ostatecznie trudno dowieść zasadności religii. Racjonalny namysł będzie ją zawsze stawiał na równi ze środkiem odurzającym. Tak pisał Marks oraz wielu innych. Nie trzeba być materialistą, by nie mieć wątpliwości. Im mniej wątpliwości, tym większa szansa, że jednak ulega się iluzji. Ciekawe jest to, że do religii odwołują się anonimowi alkoholicy. Czyżby zamieniali jedną iluzję na inną? Podobnie czynią niektóre ruchy propagujące leczenie narkomanii. Nie jestem przeciwnikiem religii i nie mam zamiaru sprowadzać jej do prostych wyjaśnień, jakie serwuje Dawkins.
Jest ona na pewno złożonym fenomenem, który towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów i z pewnością jest lepszym wyborem niż alkohol i narkotyki. Czy jest tylko iluzją? Nie jesteśmy w stanie dowieść tego jednoznacznie.